Gorzki smak obligacji skarbowych

Czy rynek obligacji skarbowych to wciąż pewny zysk przy minimalnym ryzyku?

W obliczu pogarszających się nastrojów dla światowej gospodarki w ostatnim roku, wyróżniającą się klasą aktywów biorąc pod uwagę generowane stopy zwrotu, były obligacje skarbowe. Pozytywnych stóp zwrotu dostarczyły „skarbówki” zarówno te na rynkach rozwiniętych, jak i te na rynkach rozwijających się w tym również polskim. W naszym odczuciu tak silnie wyceny tego rynku są nieco przesadzone, co widać na zamieszczonej poniżej ilustracji przedstawiającej rentowność obligacji dla czterech głównych rynków rozwiniętych (Japonia, USA, Niemcy oraz Wlk. Brytania) pomniejszonych o inflację CPI w tych państwach.

Rentowność obligacji dziesięcioletnich pomniejszona o inflację CPI (%)

Źródło: Goldman Sachs

Realne stopy zwrotu uzyskiwane z inwestycji w obligacje skarbowe generują ujemne wartości, co wbrew założeniu o stabilnych zyskach dla tego segmentu rynku, gwarantuje pewną stratę, a nabywanie obligacji bazuje jedynie na nadziei dalszych spadków rentowności, windujących i tak już wysokie ceny obligacji. Patrząc na największy rynek obligacji skarbowych na świecie – rynek amerykański, obecna rentowność popularnych dziesięciolatek kształtuje się na poziomie 1.5% jest to poziom najniższy od 2016 roku i to mimo stopy procentowej utrzymywanej przez amerykański FED w przedziale 2.0 – 2.25%. Zagadką pozostaje także dalsza polityka FED, bo chociaż rynek wycenia niemal 90% prawdopodobieństwo obniżki stóp o 25 pb na najbliższym posiedzeniu rezerwy federalnej (18 września) to ze strony prezesa tej instytucji Jerome’a Powella poza stwierdzeniem, że będzie wspierał ekspansję gospodarczą, deklaracje o obniżce na najbliższym posiedzeniu nie padły. Tym ciężej przewidywać dalsze posunięcia FED, z jednej strony członkowie tej organizacji wyrażają zaniepokojenie słabnącym sektorem przemysłowym, ale za to z drugiej podkreślają, że gospodarka ma się dobrze co widać po stabilnej sytuacji na rynku pracy oraz ciągle niesłabnącej konsumpcji.

Rynki Emerging Markets łyżką miodu w beczce dziegciu

W świecie obligacji skarbowych zdominowanym przez ujemne realne stopy zwrotu występują jednak nieliczne wyjątki, do takich należą obligacje rynków wschodzących. Naszym zdaniem na szczególną uwagę zasługują fundusze ETF odzwierciedlające zachowanie obligacji skarbowych z rynków wschodzących denominowanych w dolarze amerykańskim (USD), których rentowność sięga 5%. Mocną stroną tego typu inwestycji jest to, że obligacje wchodzące w jego skład notowane są w USD, co eliminuje ryzyko walutowe związane z inwestowaniem w poszczególne rynki z tego koszyka. Jest to oczywiście pozycja obarczona nieco większym ryzykiem niż obligacje rynków rozwiniętych, lecz uważamy, że warto uzupełnić o nią dobrze zdywersyfikowany portfel.

Kamil Zarzycki

Zarządzający portfelami, RDM Wealth Management