Fundusze Emerging Europe – ciekawy mix, czyli ryzyko, które może się opłacać

Rosja, Polska i Turcja, sztandarowi przedstawiciele europejskich rynków wschodzących, to ciekawa mieszanka inwestycyjna. Mieszanka, dodajmy, oferowana przez całkiem sporo podmiotów krajowych i zagranicznych. Ryzyko inwestycji – niewątpliwie duże, ale czy warto dziś kupić rynki Emerging Europe?

Perspektywy nie wyglądają źle

Aktywa rosyjskie są silnie uzależnione od notowań ropy. Nie pokusimy się o prognozę cen „czarnego złota”, ale niewątpliwie znajdujemy się w fazie ekspansji w cyklu koniunkturalnym, która to sprzyja notowaniom surowców. Ponadto zapowiadane przez Trumpa reformy są odbierane jako czynnik proinflacyjny, a sam Trump, jak i jego administracja podkreślają chęć bliższej współpracy z Putinem. Trudno powiedzieć, czy będzie to skutkowało rychłym zniesieniem sankcji (Trump na chwilę obecną jest mniej przewidywalny niż Putin), ale niewątpliwie rynek po trosze na to liczy. W kwietniu Rosja zyska także silnego sojusznika w Europie – zarówno Fillon jak i Le Pen, czyli liderzy sondaży w wyścigu o fotel prezydenta Francji chcą silnego zacieśnienia relacji z Moskwą.

RYS 1_EE

Fundusz Rezerwy Demograficznej

Nieco ociepliło się nasze spojrzenie na rynek polski. Sprawą kluczową jest definitywne rozwiązanie kwestii OFE. Jak na razie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest przedstawione przez wicepremiera  Morawieckiego w lipcu przekazanie 25% aktywów z II filara do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Informacje, którymi na dzień dzisiejszy dysponujemy na ten temat są wciąż dość ogólnikowe, a jak wiemy „diabeł często tkwi w szczegółach”. Trudno powiedzieć jaki finalnie kształt przyjmie ta regulacja, niemniej jednak gdyby weszła w życie w zapowiadanej formie niewątpliwie nie byłby to najczarniejszy scenariusz dla krajowych akcji. Po drugie – jak wszyscy, liczymy na sporą poprawę danych makro – gospodarka napędzana inwestycjami ze środków unijnych i… inflacją powinna znowu przyspieszyć przynajmniej do poziomu 3% r/r.  Pewnym znakiem zapytania są ewentualne, kolejne reformy, które mogą mieć przełożenie na trendy na warszawskiej giełdzie.

Turcja, o której obecnie ciężko napisać coś pozytywnego na poziomie makro, również ma przed sobą pewne szanse. Z jednej strony autorytarne zapędy Erdogana to zagrożenie, z drugiej planowane zmiany w konstytucji, dające prezydentowi niemal nieograniczoną władzę, są szansą przynajmniej na polityczną stabilizację. Zabrzmi to może brutalnie, ale po długich miesiącach niepewności, taka stabilizacja będzie lepsza niż żadna i uważamy, że rynki krótkoterminowo przyjmą to za dobrą monetę. W średniej i dłuższej perspektywie polityka zejdzie zapewne na drugi plan i wiele (wszystko?) będzie zależało od koniunktury gospodarczej. Jeśli lira nie będzie się dalej osłabiać dane powinny skokowo się poprawić, jeśli dolar będzie silny – problemy Turcji są niemal pewne. My, bacznie obserwujemy rynek w Stambule, ponieważ uważamy, że mimo obecnych, sporych problemów, wciąż ma duży potencjał.

Realna dywersyfikacja – fundusze Emerging Europe

Jest jeszcze jeden „plus” inwestycji w fundusze Emerging Europe – mianowicie dywersyfikacja. Naturalnie zarówno Rosja, Polska jak i Turcja należą do rynków rozwijających się i pod tym względem szerokie napływy portfelowe mogą przesuwać wszystkie te rynki w jednym kierunku. Należy mieć jednak na uwadze, że problemy wewnętrzne tych krajów nie są ze sobą szczególnie skorelowane, a jeśli chodzi o Turcję i Rosję, można nawet postawić tezę, że sytuacja gospodarcza jest w pewnym stopniu odwrotnie skorelowana. Wysokie ceny ropy to woda na młyn dla koniunktury rosyjskiej, ale jednocześnie przekładają się one na wzrost poziomu inflacji (tym samym stóp procentowych) w Turcji.  Okazuje się zatem, że choć każdy z tych rynków jest bardzo ryzykowny, to w sumie te ryzyka, przynajmniej w części, powinny się znosić.

RYS 2_EE

Gdzie kupić?

Teoretycznie wybór mamy duży, zarówno jeśli chodzi o krajowe TFI jak i zagraniczne fundusze inwestycyjne. Niestety, krajowi zarządzający w większości przypadków nie korzystają z potencjału rynku rosyjskiego, zastępując go akcjami tureckimi, polskimi, rumuńskimi i węgierskimi. Wyjątkiem są tutaj: PKO Akcji Nowa Europa, PZU Akcji Nowa Europa oraz Metlife Subfundusz Akcji Nowa Europa i to one, ze względu na umocnienie rubla, brylują w zestawieniach stóp zwrotu w ostatnim roku. W dłuższym horyzoncie warto podkreślić dobre wyniki funduszu UniAkcje Nowa Europa – zarządzający mimo, że nie utrzymuje ekspozycji na rynek rosyjski ponadprzeciętnie selekcjonuje spółki do portfeli.

Zagraniczne fundusze inwestycyjne

Zagranicznym funduszom zdecydowanie bliżej do indeksu MSCI Emerging Markets. Udział Rosji oscyluje w przedziale od 40 do 60% portfeli. Nie ma co się zatem dziwić, że tegoroczne wyniki tych produktów są zdecydowanie lepsze niż funduszy krajowych TFI (niemal wszystkie w ujęciu YTD zarobiły ponad 20% – żaden z krajowych odpowiedników nie może się pochwalić takim rezultatem). Mankamentem funduszy zagranicznych są wyższe minimalne kwoty nabycia oraz waluta transakcji (na ogół euro).

W końcu można sobie taki fundusz stworzyć syntetycznie, oddzielnie kupując produkty skoncentrowane na rynkach: rosyjskim, tureckim i polskim w wybranej proporcji.

Warto czy nie?

Nie ma co kryć – ponadprzeciętne ryzyko, to zawsze ponadprzeciętny potencjał tak zysków, jak i strat. W przypadku europejskich rynków rozwijających się ryzyko to może się jednak opłacać – Rosja, Polska i Turcja wciąż są dość tanie (np. z punktu widzenia wskaźnika cena do zysku) i mają ciekawe perspektywy. Ponadto kapitał wypływający dość szerokim strumieniem z rynków długu poszukuje ciekawych pomysłów inwestycyjnych i region Europy Wschodzącej może się okazać jednym z beneficjentów realokacji portfeli.

 

Paweł Wróbel

Dyrektor Departamentu Doradztwa Inwestycyjnego i Analiz

RDM Wealth Management S.A.